Witam!
Za zamieszki w Warszawie, moim zdaniem - świadome i celowe - odpowiedzialność ponoszą trzy główne grupy:
1- część posłów (min. z Ruchu Poparcia Palikota, którzy mówili do uczestników Marszu Niepodległości: nie będziecie chodzić po naszej stolicy), kilku tzw. celebrytów i większość mediów w Polsce (oto co pisał rok temu na portalu Krytyki Politycznej Michał Sutowski: "(…) dzielni i zdeterminowani chłopcy (a i dziewczyny się pojawiły) w chustach na twarzach byli gotowi pokazać czynem to, do czego Seweryn Blumsztajn, »Gazeta Wyborcza« i całe Porozumienie 11 Listopada, łącznie z »Krytyką Polityczną«, nawoływali słowem. Mówiąc kulturalnie – wyrazić zdecydowaną dezaprobatę dla rasizmu, narodowego radykalizmu i ksenofobii. Mówiąc językiem ulicznym i zrozumiałym dla przeciwnika: kazać faszystom wypierdalać z ulic tego miasta."; wszyscy oni powinni ponieś odpowiedzialność za podjudzanie do nienawiści międzynarodowej, za oszczercze nazywanie uczestników marszu faszystami i za namawianie, wielotygodniowe ( gdzie były policja i prokuratura??) do łamania prawa
2- prezydent Warszawy za dopuszczenie do "manifestacji" lewackich bojówek, które od dawna zapowiadały, że ich celem jest blokada legalnego Marszu Niepodległości, czyli łamanie prawa; na co pani prezydent dała przyzwolenie, czyli świadomie naraziła ludzi na utratę zdrowia lub życia
3- premier; co zrobił żeby zapobiec zamieszkom zapowiadanym przez lewaków, co zrobił słysząc w mediach nawoływania do łamania prawa,
Osobnym rozdziałem jest rozliczenie policji ze swoich działań. Premier chwalił policję za bardzo dobre wykonanie swoich obowiązków - czy miał na myśli, co widzieliśmy na filmach, kopanie przez policjantów leżących ludzi? Wielu ekspertów do spraw zwalczania terroryzmu wypowiadało się negatywnie na temat działań policji.
Do zamieszek nie doszłoby, gdyby nie głupota i nienawiść mediów i części polityków do uczestników Marszu Niepodległości; gdyby nie błędne decyzje prezydentki warszawy i gdyby premier i podległe jemu służby chciały, żeby tych zamieszek nie było (http://hekatonchejres.salon24.pl/362782,swiaty-rownolegle). Mówił, że Niemcy byli monitorowani i sprawdzani już od samej granicy, więc skąd nagle w centrum Warszawy zaczęły biegać setki niemieckich bandytów w kominiarkach i z pałkami w rękach i bić ludzi i policję?? W dniu święta narodowego niemieccy bojówkarze napadli na Bogu winnych ludzi w strojach z epoki, idących na uroczystą paradę wojskową, która miała przejść tradycyjnie Nowym Światem. Napluli na polski mundur. Wystarczyło na granicy zatrzymać ich na 48h i byłoby po sprawie. Gdzie była ABW? U antykomora czy u paprykarzy? Wszyscy o wielu tygodni wiedzieli, że dojdzie do zamieszek jednak nasze władze temu nie zapobiegły. Myślę, że część ludzi w Polsce robiła wszystko, żeby doprowadzić do burd i móc później mówić: patrzcie do czego doprowadza Marsz Niepodległości, gdyż kojarzy im się on ze zwolennikami PIS, których trzeba zniszczyć za każdą cenę. Taka obecnie w Polsce jest polityka. Do głowy by mi nie przyszło, że można w imię lewackich przekonań zapraszać na polskie święto narodowe niemieckie bojówki, żeby pałowały polskich patriotów. W zachodnich demokracjach byłoby to niemożliwe. W Polsce nie ma demokracji, w Polsce jest mediokracja.
Myślę, że premier i prezydent Warszawy powinni ponieść konsekwencje za dopuszczenie do narażenia ludzi (kilkudziesięciu tysięcy) na utratę zdrowia lub życia.
Zawiodły polskie służby i polskie państwo. ABW miało cały rok na to, aby zając się Antifą, która ujawniła swoje przestępcze działania już rok temu. Jeżeli ktoś ma jeszcze wątpliwości co do intencji "dzielnych chłopców", zachęcam do przeczytania ABC Demonstranta na stronach Antify., (Policja nie szanuje nas, bo nie potrafimy jej oddać jej bronią - ani pałą, ani prawem. Czas to zmienić"
Art. 160. § 1. KK. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.